czwartek, 26 września 2013

Zawieszam

Zawieszam Zawieszam a raczej usuwam nie mam motywacji nic blog jest tylko pośmiewiskiem kompletne zero nw po co zaczynałam go pisać chcę założyć następnego mam fabułę wszystko i większe zawzięcie koniec tego bloga dzięki chociaż temu kto chciał to przeczytać paaa

czwartek, 12 września 2013

Rodział 6

Rozdział 6


Po przepięknej nocy obudziłam się w prywatnym samolocie, trochę mnie to zdziwiło, gdyż nie piłam, a nagle jestem tu. Nagle wchodzi kotuś.
- Wyspałaś się słonko- musną moje usta,
- Tak, a właściwie, gdzie jesteśmy- spytałam jak blondynka,
- W samolocie – odpowiedział również głupawo,
- To to ja wiem, gdzie lecimy- krzyknęłam na niego,
- Do Egiptu- zrobił łobuzerski uśmieszek,
- Zwariowałeś, przecież tam są zamieszki- znowu na niego krzyczałam,
- Lecimy do mojego kumpla, nie bój się- przytulił się,
- Założę się że nie spakowałeś mi wszystkiego- zrobiłam minę jakbym miała go zabić,
- Nie, ale mam za to to- pokazał mi swoją kartę kredytową,
- Tam i karta kredytowa hahaha dobre sobie- zaczęłam się śmiać,
- Może i tam nie, ale zatrzymujemy się w… ,
- No gdzie cholera- krzyknęłam,
- W Paryżu, ale nie wiem czy zasługujesz- powiedział,
- Żartujesz, sobie prawda- wtuliłam się w jego ramiona,
- Nie o zobacz lądujemy, zapinaj pasy- powiedział po czym usiadł obok mnie i sam zapiął pas.
Wylądowaliśmy o godzinie 9.33. Pojechaliśmy do jakiejś willi. Alexis poszedł do sklepu sportowego z jedną kartą, a ja do różnych i pokupowałam to:
·         
·        
·        

·        

·     
   
·        

·        

·        

·        

·        

·        

·       
 
·        

·        

·        


·        
Na razie to wszystko co sobie kupiłam, ale postanowiłam kupić coś jeszcze dla Alexisa i to było to
·        

·        


·        
No i to były wszystkie moje zakupy umówiliśmy się, że spotkamy się pod wieżą, wiadomo jaką. Wjechaliśmy na samą górę. Wow można  stamtąd zobaczyć cały Paryż.
- Podoba się- zapytał,
- Najlepsze, że jestem tutaj z Tobą- wtuliłam się w jego ciepłe ramiona,
- Kocham Cię- szepną mi do ucha,
- Ja Ciebie też- powiedziałam-  ale wiesz, że ja za tydzień idę na studia-  jego i mój uśmiech na twarzy znikł,
-  A może morze- klękną- Lauro Mileńska czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na wrzęch świecie- otworzył pudełko z pierścionkiem

- … T.. Tak- odpowiedziałam
- Kocham cię.
Zaczął mnie namiętnie całować, ludzie stali patrzyli się na nas bili brawo i robili foty. Wiedziałam, że i tak pójdę na te studia, ale nie tam gdzie miałam, wezmę studia domowe.

Następnego dnia ruszyłam znowu na podbój sklepów, musiałam przecież, kupić suknię ślubną. Chodziłam po wielu sklepach, ale nigdzie nie znalazłam takiej jaka mi się wymarzyła. Aż w końcu  zaszłam do obskurnego butiku i tam ją znalazłam
·        

Tak w niej wyglądałam- wzięłam :D.
************************************************************************************************************************************************************************
Ślub miał się odbyć  w jakimś miejscu a później na noc poślubną z powrotem do Paryża. Tak więc wsiadłam do samolotu przygotowanego specjalnie dla mnie i leciałam nie wiadomo gdzie. Lot był wspaniały, samolot był przygotowany na gości a chmury białe, nie mogłam się doczekać  kiedy już będę więc wymyślałam wiersz
- Nie tak nie może być- mówiłam do siebie w myślach,
- Nie tak nie pasuje- miałam mętlik w głowie,
- Co j atu pisze- pytałam sama siebie.
Aż w końcu powstał taki efekt-

Ślub

To dla niego, a to dla niej,
Dwie obrączki się spotkały,
Na dwie ręce powskakiwały,
Wywołały hormon szczęścia,
Brawa, gwizdy i życzenia,
Jak i pocałunek małżeństwa


Dotarłam, a jednak Egipt śliczne przyjęcie dużo gości, rodzina, piłkarze, sławy, reporterzy. Wszystko się potoczyło powiedziałam Tak on też.
- Możecie się pocałować- powiedział ksiądz,
Zrobiło mi się czarno przed oczami nic już nie pamiętam.

* z perspektywy Alexisa*

W nocy ona tak przepięknie spała, nie chciałem jej budzić, więc sam ją przeniosłem do samolotu po jakiejś godzinie się obudziła.
- Wyspałaś się słonko-zapytałem po czym musnąłem ją w usta ,
- Tak, a właściwie, gdzie jesteśmy- spytała jak blondynka,
- W samolocie – odpowiedziałem również głupawo,
- To to ja wiem, gdzie lecimy- krzyknęła na mnie,
- Do Egiptu- zrobiłem łobuzerski uśmieszek,
- Zwariowałeś, przecież tam są zamieszki- znowu na mnie krzyknęła,
- Lecimy do mojego kumpla, nie bój się- przytuliłem ją,
- Założę się że nie spakowałeś mi wszystkiego- zrobiła minę jakbym miała mnie zabić,
- Nie, ale mam za to to- pokazałem jej moją kartę kredytową,
- Tam i karta kredytowa hahaha dobre sobie- zaczęła się śmiać,
- Może i tam nie, ale zatrzymujemy się w… ,
- No gdzie cholera- krzyknęła,
- W Paryżu, ale nie wiem czy zasługujesz- powiedziałem,
- Żartujesz, sobie prawda- wtuliła się w moje ramiona,
- Nie o zobacz lądujemy, zapinaj pasy- powiedziałem po czym usiadłem obok niej i sam zapiąłem pas.
Wylądowaliśmy o godzinie 9.33. Pojechaliśmy do mojego drugiego kumpla willi. Ja poszedł do sklepu sportowego jak ona myślała (tak naprawdę do jubilera) z jedną kartą, a ona do różnych.
*****************************************************************************************************************************************
Szukałem tego właściwego pierścionka, żaden mi nie pasował, szukałem też obrączek. Miałem to na głowie chodziłem pod presją, to jeszcze fani robili sobie ze mną zdjęcia, ahhhh. W końcu natrafiłem do jubilera gdzie spodobał mi się ten pierścionek zaręczynowy- kupiłem go
Kupiłem jeszcze obrączki


Miałem nadzieje że się jej spodobają.

No i to były wszystkie moje zakupy umówiliśmy się, że spotkamy się pod wieżą, wiadomo jaką. Wjechaliśmy na samą górę. Wow można  stamtąd zobaczyć cały Paryż.
- Podoba się- zapytał,
- Najlepsze, że jestem tutaj z Tobą- wtuliłam się w jego ciepłe ramiona,
- Kocham Cię- szepną mi do ucha,
- Ja Ciebie też- powiedziałam-  ale wiesz, że ja za tydzień idę na studia-  jego i mój uśmiech na twarzy znikł,
-  A może morze- klękną- Lauro Mileńska czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na wrzęch świecie- otworzył pudełko z pierścionkiem
- … T.. Tak- odpowiedziała
- Kocham cię.
Zacząłem, ją namiętnie całować, ludzie stali patrzyli się na nas bili brawo i robili foty. Wiedziała, że i tak pójdę na te studia, ale nie tam gdzie miała, weźmie studia domowe.
*********************************************************************************************************************************
Zamówiłem trzy samoloty dla siebie, dla niej i dla gości. Poleciałem szybciej od Laury o 3 godziny, żeby wszystko przygotować i przymierzyć mój garnitur.

Pasował idealnie. Goście dotarli. Były sławy rodziny znajomi i oczywiście reporterzy. Dotarł też ksiądz. Zaplanowałem że po pocałunku wezmę moje kochanie na ręce i wskoczę do basenu. Gdy dotarła Laura podszedł ksiądz coś tam gadał ale żadne z nas go nie słuchało. Powiedzieliśmy sobie Tak.
- Możecie się pocałować- powiedział ksiądz
- Laura co się dzieje- zapytałem,
Nic nie odpowiadała zemdlała…
*********************************************************************************************************************************

Proszę o komentarze to  mnie motywuje do dalszego tworzenia.

środa, 11 września 2013

Ile was jest

Chce zobaczyć ile was jest jeśli będzie chociaż trochę ponad 10
daje kolejny post
więc każda osoba która to przeczyta proszona o komka 

400 wejść

WOW 400 wejść to dla mnie bardzo duże osiągnięcie, ale nadal nie wiem czy nie zawieszeale dzięki wam

wtorek, 10 września 2013

haha

Haha

Sobie dziś czytam jakieś opowiadanie i był link. No dobra to wejdę. Do teraz się brecham z tego. Jak tylko to włączam to się brecham. Kto ze mną się brecha? xD


http://fc08.deviantart.net/fs70/f/2012/097/3/a/bounce_up_and_down_anim_by_griffsnuff-d4vclcg.swf

(dzięki Marta)(zobaczcie bloga- http://kochacnazawsze.blogspot.com/)

poniedziałek, 9 września 2013

Zawieszam (może)

Wiem, że mało osób czyta tego  bloga więc nie żal mi go zawiesić
chyba że jakiś komentarzyk i więcej obserwatorów
liczę na komentarze macie czas do końca tygodnia