czwartek, 26 września 2013

Zawieszam

Zawieszam Zawieszam a raczej usuwam nie mam motywacji nic blog jest tylko pośmiewiskiem kompletne zero nw po co zaczynałam go pisać chcę założyć następnego mam fabułę wszystko i większe zawzięcie koniec tego bloga dzięki chociaż temu kto chciał to przeczytać paaa

czwartek, 12 września 2013

Rodział 6

Rozdział 6


Po przepięknej nocy obudziłam się w prywatnym samolocie, trochę mnie to zdziwiło, gdyż nie piłam, a nagle jestem tu. Nagle wchodzi kotuś.
- Wyspałaś się słonko- musną moje usta,
- Tak, a właściwie, gdzie jesteśmy- spytałam jak blondynka,
- W samolocie – odpowiedział również głupawo,
- To to ja wiem, gdzie lecimy- krzyknęłam na niego,
- Do Egiptu- zrobił łobuzerski uśmieszek,
- Zwariowałeś, przecież tam są zamieszki- znowu na niego krzyczałam,
- Lecimy do mojego kumpla, nie bój się- przytulił się,
- Założę się że nie spakowałeś mi wszystkiego- zrobiłam minę jakbym miała go zabić,
- Nie, ale mam za to to- pokazał mi swoją kartę kredytową,
- Tam i karta kredytowa hahaha dobre sobie- zaczęłam się śmiać,
- Może i tam nie, ale zatrzymujemy się w… ,
- No gdzie cholera- krzyknęłam,
- W Paryżu, ale nie wiem czy zasługujesz- powiedział,
- Żartujesz, sobie prawda- wtuliłam się w jego ramiona,
- Nie o zobacz lądujemy, zapinaj pasy- powiedział po czym usiadł obok mnie i sam zapiął pas.
Wylądowaliśmy o godzinie 9.33. Pojechaliśmy do jakiejś willi. Alexis poszedł do sklepu sportowego z jedną kartą, a ja do różnych i pokupowałam to:
·         
·        
·        

·        

·     
   
·        

·        

·        

·        

·        

·        

·       
 
·        

·        

·        


·        
Na razie to wszystko co sobie kupiłam, ale postanowiłam kupić coś jeszcze dla Alexisa i to było to
·        

·        


·        
No i to były wszystkie moje zakupy umówiliśmy się, że spotkamy się pod wieżą, wiadomo jaką. Wjechaliśmy na samą górę. Wow można  stamtąd zobaczyć cały Paryż.
- Podoba się- zapytał,
- Najlepsze, że jestem tutaj z Tobą- wtuliłam się w jego ciepłe ramiona,
- Kocham Cię- szepną mi do ucha,
- Ja Ciebie też- powiedziałam-  ale wiesz, że ja za tydzień idę na studia-  jego i mój uśmiech na twarzy znikł,
-  A może morze- klękną- Lauro Mileńska czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na wrzęch świecie- otworzył pudełko z pierścionkiem

- … T.. Tak- odpowiedziałam
- Kocham cię.
Zaczął mnie namiętnie całować, ludzie stali patrzyli się na nas bili brawo i robili foty. Wiedziałam, że i tak pójdę na te studia, ale nie tam gdzie miałam, wezmę studia domowe.

Następnego dnia ruszyłam znowu na podbój sklepów, musiałam przecież, kupić suknię ślubną. Chodziłam po wielu sklepach, ale nigdzie nie znalazłam takiej jaka mi się wymarzyła. Aż w końcu  zaszłam do obskurnego butiku i tam ją znalazłam
·        

Tak w niej wyglądałam- wzięłam :D.
************************************************************************************************************************************************************************
Ślub miał się odbyć  w jakimś miejscu a później na noc poślubną z powrotem do Paryża. Tak więc wsiadłam do samolotu przygotowanego specjalnie dla mnie i leciałam nie wiadomo gdzie. Lot był wspaniały, samolot był przygotowany na gości a chmury białe, nie mogłam się doczekać  kiedy już będę więc wymyślałam wiersz
- Nie tak nie może być- mówiłam do siebie w myślach,
- Nie tak nie pasuje- miałam mętlik w głowie,
- Co j atu pisze- pytałam sama siebie.
Aż w końcu powstał taki efekt-

Ślub

To dla niego, a to dla niej,
Dwie obrączki się spotkały,
Na dwie ręce powskakiwały,
Wywołały hormon szczęścia,
Brawa, gwizdy i życzenia,
Jak i pocałunek małżeństwa


Dotarłam, a jednak Egipt śliczne przyjęcie dużo gości, rodzina, piłkarze, sławy, reporterzy. Wszystko się potoczyło powiedziałam Tak on też.
- Możecie się pocałować- powiedział ksiądz,
Zrobiło mi się czarno przed oczami nic już nie pamiętam.

* z perspektywy Alexisa*

W nocy ona tak przepięknie spała, nie chciałem jej budzić, więc sam ją przeniosłem do samolotu po jakiejś godzinie się obudziła.
- Wyspałaś się słonko-zapytałem po czym musnąłem ją w usta ,
- Tak, a właściwie, gdzie jesteśmy- spytała jak blondynka,
- W samolocie – odpowiedziałem również głupawo,
- To to ja wiem, gdzie lecimy- krzyknęła na mnie,
- Do Egiptu- zrobiłem łobuzerski uśmieszek,
- Zwariowałeś, przecież tam są zamieszki- znowu na mnie krzyknęła,
- Lecimy do mojego kumpla, nie bój się- przytuliłem ją,
- Założę się że nie spakowałeś mi wszystkiego- zrobiła minę jakbym miała mnie zabić,
- Nie, ale mam za to to- pokazałem jej moją kartę kredytową,
- Tam i karta kredytowa hahaha dobre sobie- zaczęła się śmiać,
- Może i tam nie, ale zatrzymujemy się w… ,
- No gdzie cholera- krzyknęła,
- W Paryżu, ale nie wiem czy zasługujesz- powiedziałem,
- Żartujesz, sobie prawda- wtuliła się w moje ramiona,
- Nie o zobacz lądujemy, zapinaj pasy- powiedziałem po czym usiadłem obok niej i sam zapiąłem pas.
Wylądowaliśmy o godzinie 9.33. Pojechaliśmy do mojego drugiego kumpla willi. Ja poszedł do sklepu sportowego jak ona myślała (tak naprawdę do jubilera) z jedną kartą, a ona do różnych.
*****************************************************************************************************************************************
Szukałem tego właściwego pierścionka, żaden mi nie pasował, szukałem też obrączek. Miałem to na głowie chodziłem pod presją, to jeszcze fani robili sobie ze mną zdjęcia, ahhhh. W końcu natrafiłem do jubilera gdzie spodobał mi się ten pierścionek zaręczynowy- kupiłem go
Kupiłem jeszcze obrączki


Miałem nadzieje że się jej spodobają.

No i to były wszystkie moje zakupy umówiliśmy się, że spotkamy się pod wieżą, wiadomo jaką. Wjechaliśmy na samą górę. Wow można  stamtąd zobaczyć cały Paryż.
- Podoba się- zapytał,
- Najlepsze, że jestem tutaj z Tobą- wtuliłam się w jego ciepłe ramiona,
- Kocham Cię- szepną mi do ucha,
- Ja Ciebie też- powiedziałam-  ale wiesz, że ja za tydzień idę na studia-  jego i mój uśmiech na twarzy znikł,
-  A może morze- klękną- Lauro Mileńska czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na wrzęch świecie- otworzył pudełko z pierścionkiem
- … T.. Tak- odpowiedziała
- Kocham cię.
Zacząłem, ją namiętnie całować, ludzie stali patrzyli się na nas bili brawo i robili foty. Wiedziała, że i tak pójdę na te studia, ale nie tam gdzie miała, weźmie studia domowe.
*********************************************************************************************************************************
Zamówiłem trzy samoloty dla siebie, dla niej i dla gości. Poleciałem szybciej od Laury o 3 godziny, żeby wszystko przygotować i przymierzyć mój garnitur.

Pasował idealnie. Goście dotarli. Były sławy rodziny znajomi i oczywiście reporterzy. Dotarł też ksiądz. Zaplanowałem że po pocałunku wezmę moje kochanie na ręce i wskoczę do basenu. Gdy dotarła Laura podszedł ksiądz coś tam gadał ale żadne z nas go nie słuchało. Powiedzieliśmy sobie Tak.
- Możecie się pocałować- powiedział ksiądz
- Laura co się dzieje- zapytałem,
Nic nie odpowiadała zemdlała…
*********************************************************************************************************************************

Proszę o komentarze to  mnie motywuje do dalszego tworzenia.

środa, 11 września 2013

Ile was jest

Chce zobaczyć ile was jest jeśli będzie chociaż trochę ponad 10
daje kolejny post
więc każda osoba która to przeczyta proszona o komka 

400 wejść

WOW 400 wejść to dla mnie bardzo duże osiągnięcie, ale nadal nie wiem czy nie zawieszeale dzięki wam

wtorek, 10 września 2013

haha

Haha

Sobie dziś czytam jakieś opowiadanie i był link. No dobra to wejdę. Do teraz się brecham z tego. Jak tylko to włączam to się brecham. Kto ze mną się brecha? xD


http://fc08.deviantart.net/fs70/f/2012/097/3/a/bounce_up_and_down_anim_by_griffsnuff-d4vclcg.swf

(dzięki Marta)(zobaczcie bloga- http://kochacnazawsze.blogspot.com/)

poniedziałek, 9 września 2013

Zawieszam (może)

Wiem, że mało osób czyta tego  bloga więc nie żal mi go zawiesić
chyba że jakiś komentarzyk i więcej obserwatorów
liczę na komentarze macie czas do końca tygodnia

niedziela, 8 września 2013

300 wejść

WOW 300 wejść. Jesteście wspaniali.

Dobijemy do 1000 proszę.

Rozdział 5

Stał on.
- Gdy tylko się dowiedziałem, że tu jesteś przyleciałem- powiedział,
- Odwal się Michał, mam chłopaka- odparłam,
- Kotku coś się stało- zapytał Alexis,
-  Nie słonko ten ktoś już idzie- od powiedziałam wtulają się do mojego księcia z bajki.
Wtedy Michał podbiegł złapał mnie za rękę  był już blisko moich ust a ja byłam jak sparaliżowana. Nagle widzę leży na ziemi i jest zwinięty w kulkę, moje słońce wzięło mnie na ręce i położyło na kanapie w salonie.
Widziałam jak bierze telefon i wykręca numer na policję, nie mogłam nic zrobić leżałam jak manekin.
Czuje jakiś zastrzyk.... (więcej nie pamiętam)






* z perspektywy Michała*

Stałem pod drzwiami ogromnego domu, myślałem po prostu, że to hotel, a tu ona przychodzi z kolesiem z FC Barcelony, gdy nagle okazuje się że to niby je chłopak, chciałem ją pocałować, naglę czuję coś i leżę, następnie przyjechała po mnie policja.

                                                                                                                              
* z perspektywy Alexisa*
 Pod moim domem stał jakiś koleś o imieniu Michał, widać było że Laura nie chce go znać. Wtuliła się we mnie, widziałem jak ten koleś chciał ją pocałować, kopnąłem go w jaja i zaniosłem mą kocice na kanapę w salonie. Zadzwoniłem po policję i po karetkę. Lekarze dali jej zastrzyk i zawieźli do pobliskiego szpitala. Teraz ja nie mogłem nic zrobić, przełamałem się i wziąłem jej telefon zadzwoniłem po jej rodziców i brata, by powiedzieć o tym co się stało, następnie sam pojechałem do szpitala. Pytałem lekarzy kiedy wyjdzie, ale żaden nie chciał mi powiedzieć,  więc zapytałem o sale. Sala 4 na drugim piętrzę, ale nie czas na odwiedziny, mówili. Nie mogłem wytrzymać bez niej, włamałem się do sali by ją zobaczyć. Przeczytałem że już dziś wychodzi, cieszyłem się jak małe dziecko. Naglę drzwi się otwierają, na pewno lekarz, usiadłem po prostu na krzesełku przy łóżku, byłem już nie taki wesoły bo wiedziałem, że będę musiał już wyjść. Wchodzą jacyś ludzie, mówią że są rodziną Laury. Ucieszyłem się.

* i już perspektywa Laury*

Czułam, że nie jestem sama, nie wiedziałam gdzie jestem, słyszałam wszystko, życie przelatywało mi przed oczami, myślałam, że się budzę gdy naglę słyszę piiiiiiii, słyszę jak ktoś woła lekarza i to koniec co słyszałam.
Po paru minutach po czułam taki wstrząs. Obudziłam się. Widziałam przy moim łóżku Kotka, mamę, tatę,  i Agatę w tuloną w Alana.
- Gdzie ja jestem- zapytałam pół głosem,
- W szpitalu- odpowiedział Alexis ze łzami w oczach,
- ile już tu leżę- znowu zapytałam,
- jesteś tu pierwszy dzień i dziś możesz już wyjść- odpowiedzieli wszyscy chórem.
- Słonko uzgodniliśmy z Agatką, że zostanie u ciebie na tydzień, żeby się tobą opiekować- powiedzieli rodzice,
- Ale ja nie potrzebuję opieki mam tu mojego opiekuna- spojrzałam na Alexisa,
- No nie wiem- powiedziała mama,
- A ja wiem, za miesiąc dopiero do szkoły poradzę sobie, mogę chodzić, a jak coś jest ze mną mój książę z bajki, a teraz sio, chcę zostać tylko z nim, wracajcie do Polski- powiedziałam jednym tchem.
Wyszli, wtedy Alexis dał mi różę i torbę z ubraniami.
- Proszę słonko- powiedział,
- A z jakiej to okazji- jak zwykle pytałam,
- A na przykład z twoich urodzin- zaśmiał się,
- Pamiętałeś,
- A jak inaczej, to nie koniec niespodzianek, leć się ubrać.
Poszłam do łazienki i zobaczyłam nie swoje ciuchy wyglądały o tak,
Zapewne kotuś pomyślał o wszystkim. Wyszłam z łazienki i pobiegłam do sali 4.
- Wyglądasz bosko- uśmiechną się łobuzersko,
- Dzięki za ciuchy- wtuliłam się,
Wziął mnie na ręce i wyprowadził ze szpitala do limuzyny. Podjechaliśmy do jego domu, gdzie stało wiele ludzi, nie zdziwiło mnie to, przecież mieszka tu gwiazda piłki nożnej. Przedostaliśmy się do środka, gdzie zobaczyłam całą drużynę FC Barcelony i.... najlepsze  Taylor Swift. Po prostu Alexis urządził mi imprezę. Był wielki tort z 18 świeczkami, zdmuchnęłam je. Impreza trwała długo, świetnie się, bawiliśmy, a raczej ja nie wiem jak inni, ale myślę, że na pewno dobrze. Na koniec dostałam od nich prezent, otworzyłam była to sukienka o taka.





Bardzo mi się podobała, ona jest śliczna. Dostała numery telefonów do każdego piłkarza który był na imprezie i od Taylor, oczywiście. Postanowiłam, że zrobię mojemu tygryskowi niespodziankę.
Poszłam do kuchni zrobiłam pyszną sałatkę grecką i wystawiłam szampana i dwie lampki i zapaliłam świece.
Zawołałam go zjedliśmy tą romantyczną kolację napiliśmy się szampana. Szłam już w kierunku sypialni i zobaczyłam jak Alexis zamyka ją na klucz.
- Co ty robisz- zapytałam,
- Kolejna niespodzianka- znowu zrobił łobuzerski uśmieszek,
- Jaka,
- Zobaczysz- powiedział,
- No proszę powiedz,
- Na pewno chcesz- zaśmiał się,
- Tak chce- odpowiedziałam pewnie,
W tym momencie zdjął z siebie koszulę i zaczął mnie namiętnie całować byłam w siódmym niebie, chciałam żeby to robił. Chwycił mnie na ręce i zaniósł do łazienki. Tam zobaczyłam dżakuzi naokoło płatki róż i wino z dwiema lampkami. Znowu zaczął mnie całować oczywiście z języczkiem. Zaczął zdejmować mi koszulkę, stanik, spodnie i majtki, sam też się rozebrał. Wsiedliśmy do dżakuzi i spędziliśmy tam resztę nocy. Rano ubrałam się w to.


Do godziny 18.30 z misiem oglądałam komedie romantyczne, znaczy ja bo on spał mi na ramieniu.
O 18.30 pojechaliśmy na stadion i poszliśmy do loży dla vipów. Była już cała drużyna. Na początku chłopacy rozmawiali trochę z trenerem, ale potem była niezła zabawa. Gdzieś o 24 zobaczyłam jak jakaś laska, przystawi się to mojego chłopaka, byłam wściekła. On był już trochę bardziej pijany i niewiadomo co mu strzeli do głowy. Podeszłam do nich i zaczęłam rozmowę.
- Odwal się od mojego chłopaka- powiedziałam do niej,
- Słonko uspokój się- powiedział,
- Wychodzę, jeśłi nie przyjdziesz to koniec z nami.
Wyszłam ze stadionu, tam stali dziennikarze i pytali o wczesne wyjście z imprezy, nie chciałam odpowiadać.
Ktoś złapał za rękę i w tulił do siebię.
- Słonko posłuchaj to tylko moja siostra- zaśmiał się,
- Przepraszam, nie wiedziałam- zrobiło mi się głupio,
- Nic się nie stało- odpowiedział.
Robiliśmy jeszcze parę póz dla fotografów. Na końcu mnie pocałował i wróciliśmy na imprezę.
- Przepraszam cię, pijanemu chłopakowi nie wiadomo co strzeli do głowy- powiedziałam do jego siostry,
- Nie ma sprawy, też bym tak zareagowała- odpowiedziała.
Wypiliśmy jeszcze trochę i poszliśmy patrzeć jak chłopacy grają mecz przeciwko sobie. Wyglądało to śmiesznie, dużo razy się wywalali, wiadomo byli, nie trochę, tylko bardzo pijani. Pojechaliśmy do domu. Ułożyłam go spać, a sama poszłam się wykąpać i założyłam taką słodką piżamkę

i też poszłam spać. Spało by mi się słodko, gdyby kotek się wykąpał i wziął miętówkę. Rano przygotowałam m strój na trening, a sama ubrałam się w to.



Obudziłam go i dałam ubrania.
- Wstawaj- krzyknęłam,
- Co, gdzie, jak- odpowiedział wystraszony,
- Do łazienki myć się i wkładać strój bo na trening się spóźnisz, już- zaśmiałam się,
- Już pani kapitan- odwzajemnił mój śmiech.
Gdy on się kąpał przygotowałam śniadanie.
- Kotku, nie zasługuje na ciebie- powiedział,
- No właśnie wiem- odparłam.
Zasmucił się.
- Żartuje- zaśmiałam się,
- No ja mam nadzieję- też się zaśmiał,
- A teraz jedz śniadanie, żebyś miał dużo sił,
- Dobrze mamusiu- uśmiechną się.
Jedliśmy w ciszy, gdy nagle zapytał.
- A kto to to był ten chłopak wtedy pod domem- zapytał,
- W zasadzie to nikt, proszę nie rozmawiajmy o nim- odparłam
- Dobrze skoro nie chcesz, ale nie twój drugi chłopak- zapytał,
- Nie, nie musisz się martwić, kocham tylko Ciebie, a o nim nie rozmawiajmy, dobrze- odpowiedziałam,
- No dobrze- zakończył temat.
Dalej już też jedliśmy w ciszy.
Później Alexis pojechał na trening, a ja włączyłam piosenkę One Direction- best song ever.
 

Gdy kotek wrócił, złożył kilka namiętnych pocałunków na moich ustach, następnie poszedł oglądać telewizje.
O około 19.30 pojechaliśmy na stadion.
- Słonko poradzisz sobie- uśmiechnęłam się,
- Jeśli ty będziesz na pewno- uśmiechną się i pobiegł na murawę.
Alexis strzelił 2 gole i wygrali, cieszyłam się jak małe dziecko.
Na koniec puścili piosęke o taką

Pojechaliśmy do domu poszliśmy do sypialni.
Zaczął mnie całować i zdejmował mi bluzkę
- Ej no taka łatwa nie jestemem
- Sorka - zasmucił się
- Ale dziś jestem twoja tylko się zabespiecz...............


sobota, 7 września 2013

LBA

Cześć. Zostałam  nominowana do LBA. Zostałam nominowana przez  http://kochacnazawsze.blogspot.com/
 bardzo jej dziękuję. I zapraszam na jej bloga:)

''Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za ''Dobrze wykonaną robotę''. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów,więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań  otrzymanych od osoby,która Cię nominowała.Następnie Ty nominujesz 11 blogów (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.''

Pytania:

  1Ulubione zwierzę?
Pies.

2. Jaką gwiazdę chciałbyś/abyś spotkać?
One direction

 3.Ulubiony przedmiot w szkole?
WF

4. Masz najlepszego/najlepszą przyjaciółkę/przyjaciela?
Tak przyjaciółkę.

5.Lubisz czytać moje opowiadanie?:P
Lovciam

 6.Ulubiony kolor?
Fioletowy

 7.Ulubione jedzenie?
Pizza

8. Masz brata/siostrę?
Brata

 9.Ile masz lat?
12 lat

 10Ulubiona pora roku?
Lato

11. Masz jakieś zwierzę?
Psa Dorę i kota Daysi

 Pytania do nominowanych:
1.Czy lubisz zwierzęta?
2.Imię najbardziej ci bliskiej osoby?
3.Czy lubisz język polski.
4. Ile masz wzrostu?
5.Wolisz wieś czy miasto.
6.Co najbardziej lubisz robić?
7.Jaką bajkę najczęściej oglądałeś w dzieciństwie?
8.Ile masz lat?
9.Ulubiony gatunek jedzenia?
10.Czy jesteś typem imprezowicza czy cichej osoby?
11.Czy myłeś dzisiaj zęby?

Blogi, które nominuję:
1.http://youaremyrescue.blogspot.com/2013/08/rozdzia-14.html#comment-form
2. http://newfoundlandseakayaking.blogspot.com/
3.http://kbrucelane.blogspot.com/
4.http://www.awholebunchofings.com/
5.http://thesquidink.blogspot.com/
6.http://mynewfoundlandkayakexperience.blogspot.com/
7.http://stjohnsmom.blogspot.com/
8.http://torbaytoday.blogspot.com/
9.http://ericbartlett-digitalpics.blogspot.com/
10.http://retiringwithlisadeleon.blogspot.com/
11.http://bitstop-nfld.blogspot.com/

piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 4

 Rano obudził mnie krzyk, Alexis z kimś rozmawiał, nie chciałam go sprawdzać w końcu to tylko kolega, a raczej przyjaciel. Słyszałam jak idzie w kierunku łazienki, więc szybko tam pobiegłam  a on niósł mi śniadanie do łóżka
- Słonko, a w którym ty pokoju zasnęłaś- zaśmiał się ze mnie,
- No wiesz no eee..., chciałam sprawdzić co zrobisz- śmiałam się,
- Chciałaś sprawdzić co zrobię- zrobił łobuzerski uśmiech,
- O tuż to- powiedziałam pewna siebie,
- Tak, tak taka pewna,
- Poczekaj tu.
Pobiegł do swojej sypialni, wrócił się bez koszulki, pomyślałam wow, ale nie dałam po sobie tego poznać, wziął mnie na ręce i zaniósł na swoje łóżko, położył mnie i pyta,
- Chciałaś wiedzieć- znowu łobuzerski uśmieszek,
- Chciałam- hihi.
Zaczął mnie całować dotykać,
- Więcej- zapytał,
- No nie wiem,bo wiesz co usłyszałam w radiu- zaśmiałam się,
- No dawaj- hehe,
- Nie- powiedziałam twardo,
- Zrobił dziwną minę.
Pobiegłam do łazienki i zamknęłam ją wzięłam prysznic ubrałam się w to

Wyszłam Alexis zaniemówił,
- No co?- zapytałam,
- A to się dobrze składa, pójdziesz dziś ze mną na ważną imprezę klubu- nie wiedziałam co powiedzieć,
Chcesz iść z nową zabawką- niech teraz wie że łatwo nie jest,
- Nie posłuchaj, ty jesteś inna niż inne, one się same pchają do łóżka  nie mają  swojego zdania, ty mi się podobasz- powiedział z minką zbitego pieska,
- To fajnie, że ci się podobam, ale ja jestem tylko zwykłą dziewczyną, a ty gwiazdą, nie myśl, że po kilku słodkich słówkach, ja będę jak inne- powiedziałam mu prosto w te piękne oczy,
- Nie myślę tak, nie chce żebyś się zmieniła, proszę bądź moją dziewczyną, proszę spróbujmy,
- Nie chce zepsuć naszej przyjaźni, ja już jutro wylatuję niedługo studia w New Yorku,
- Proszę cię zostań ze mną chociaż jeszcze tydzień,
- To nie takie proste, samolot mam jutro- smutna minka,
- Ja cię moim prywatnym podrzucę, ale proszę zostań moją dziewczyną chociaż na ten tydzień,
Dobrze nie ci będzie, ale boję się, że zakocham się w tobie na zabój i będę musiała już wylatywać,
- Żyj teraźniejszością, a teraz choć- powiedział.
Wsiedliśmy do limuzyny, wypiliśmy po drinku, i weszliśmy na czerwony dywan  fotografowie robili nam zdjęcia, ciągłe te flesze, ahh już wiem jak czują się gwiazdy.
- Kotku choć do środka- złapał mnie za rękę,
- Dobrze mój ty słodziaku- uśmiechnęłam się.
W środku panowała luźna atmosfera, choć muzyka nie ta, więc postanowiłam, to zmienić, kiedy wszyscy odwrócili wzrok  szybko zmieniłam płyty, wszyscy poderwali się do tańca.
- Wow mam rozrywkową dziewczynę- zaśmiał się Alexis,
- A jak?- uśmiechnęłam się,
- Chcesz poznać, piłkarzy?- zapytał,
- Niech to będzie nasz wieczór- powiedziałam,
- Więc zapraszam do tańca.
Poszliśmy tańczyć, byłą też wolna piosenka  chciałam żeby ona się nie kończyła i nagle dzwoni telefon.
- Chol*erka- powiedziałam cicho,
- Co się stało kotku- powiedział męskim głosem,
- Nic zaraz wracam, muszę to odebrać- i wyszłam z klubu, wszyscy reporterzy zaczęli wypytywać o moje wyjście  powiedziałam, że nie będę z nimi rozmawiać i poszłam trochę dalej. Dzwoni jeszcze raz odbieram,
- Czego Michał ty jeszcze chcesz?-pytałam
Chce cię zobaczyć to nie było tak jak myślisz,
- Nie, a ta dziewczyna na lotnisku i ty,
- Jakim cudem to wiesz,
- Wiesz jakbyś pamiętał, że wylatuję to byś wiedział- powiedziałam i rozłączyłam się i poszłam do mojego kotka.
Była już 3 w nocy Alexis był mocno pijany, ja trochę mniej, wyciągnęła go już z imprezy, bo chciałam się już odświeżyć i iść spać  Udało mi się, w domu po długiej kąpieli poszłam do sypialni miśka, przytulił mnie  i po prostu zasną. Rano dałam mu kopa w tyłek rzuciłam niego ubraniami,
- Wstawaj bo się na trening spóźnisz,
- A może szanowna pani ujdzie ze mną
- Bardzo chętnie.
Ubrałam się w to 

Pojechaliśmy na trening, miałam okazję poznać całą drużynę. Trener pozwolił mi zostać. Nagle dostałam w głowę, na szczęście teraz nie upadłam, wzięłam piłkę kopnęłam nikt nie mógł jej odebrać. Po meczu wszyscy podeszli do mnie i pytają jak ja to zrobiłam, nagle Alexis bierze mnie na ręce i mówi,

- No no moje słonko umie coś więcej nisz tylko kopnąć piłkę i zaniósł mnie na rękach pod sam dom. Przed domem stał on....